Po co komu prawda?

Email Drukuj

Jest takie słowo którego znaczenie bardzo się zmieniło, któremu odebrano współcześnie tożsamość. Słyszałem kiedyś opinię, że: „każdy ma swoją prawdę”. Co to więc jest ta prawda? Po co komu ona? Czy rzeczywiście jej potrzebujemy i czy ma ona jakieś specjalne znaczenie w naszym życiu? Starożytni Grecy umieścili ją w kanonie wartości podstawowych obok piękna i dobra. Ta triada wartości podstawowych zawsze występuje razem. Jest więc ona czyś ważnym, czymś co sprawia, że możemy rozpoznawać rzeczywistość otaczającego nas świata i nas samych w sposób obiektywny.

To znaczy że sama prawda jest czymś obiektywnym, nie może więc mieć zastosowania opinia na jej temat wygłoszona powyżej. Gdyby bowiem tak było rozpoznawalibyśmy rzeczywistość, każdy na swój sposób, bez możliwości dotarcia do jej obiektywnego obrazu. Tymczasem to jakie rzeczy są jest prawdą obiektywną, sól kuchenna jest związkiem jednego atomu sodu i jednego atomu chloru, nie dwóch i nie trzech – prawda obiektywna, możliwa do odkrycia i sprawdzenia. Jeżeli pojawia się jakiś problem ze zobiektywizowaniem otaczającej nas rzeczywistości, to zazwyczaj wynika ona z naszych opinii i sądów, które są jedynie sądem na temat rzeczywistości, sądem subiektywnym, przyćmionym często przez nasz emocjonalny stosunek do niej. Warto, zajmując się zagadnieniem prawdy, pamiętać że człowiek nie tworzy prawdy, może ją jedynie odkrywać, poznawać i przyjąć bądź odrzucić.

Poznanie prawdy jest funkcją rozumu, który jako władza duchowa uczestniczy w poznaniu udostępniających się mu bytów. Posiada on zdolność bezbłędnego rozpoznania prawdy zawartej w każdym bycie, gdyż byt udostępniając się innemu bytowi ujawnia prawdę, dobro i piękno w nim zawarte. Poprzez udostępnienie prawdy o sobie, sam nie doznaje byt zmiany, dokonując jej jednocześnie w intelekcie bytu poznającego, który wzbogaca się o poznanie. Jak więc potraktować powszechną opinię o niemożliwości poznania prawdy obiektywnej?

Stajemy przed pytaniem, które pozwala na rozpowszechnianie się w świecie wszelkiego rodzaju manipulacji. Jeżeli bowiem nie można dotrzeć do prawdy obiektywnej, to można powiedzieć cokolwiek i przekonywać wszystkich że to jest prawda. Słowo, które w swej istocie jest zawsze nośnikiem prawdy, może poprzez manipulację nim powodować u słuchających go wrażenie, że nie ma możliwości dotarcia do tego co prawdą jest. Jeżeli jednak odczytamy usłyszane słowo w kontekście towarzyszących mu wydarzeń, możemy dotrzeć do prawdy, która się w nim kryje.

Współcześnie mamy do czynienia ze swoistą „zapaścią semantyczną” (ten termin ukuł Zbigniew Herbert) której cechą charakterystyczną jest nadawanie innych znaczeń słowom i symbolom. Na przykład: „dobry” – nie oznacza już obiektywnego określenia czegoś co jest dobre gdyż nie szkodzi i służy poszerzaniu się „dobra”, ale „dobry” oznacza raczej nadający się do wykorzystania przez użytkownika do osiągnięcia określonego przez niego celu. Tak więc patologiczny przywódca wykorzystuje dobro jakim jest lojalność nie do poszerzania dobra wspólnego lecz do powiększania swojego obszaru władzy. Każdy zaś przejaw myślenia niezależnego, każdą próbę dociekania do istoty i celu istnienia struktury której przewodzi, uważał będzie za brak lojalności. Cały system zakłamywania prawdy korzenie swoje zapuszcza w cywilizacji obcej dla społeczeństwa polskiego, w cywilizacji bizantyńskiej lub turańskiej. Cywilizacja, w której narodziła się i wzrosła Polska to cywilizacja łacińska zbudowana na greckiej myśli filozoficznej, a więc na dociekaniu prawdy i poszukiwaniu piękna i dobra. Kolejnymi elementami budującymi tę cywilizację było rzymskie prawo i chrześcijańska etyka. Te elementy składowe pozwoliły wyrosnąć cywilizacji łacińskiej na konstrukt społeczny opierający się na personalizmie. Cywilizacja łacińska wytworzyła pojęcie państwa etyki i prawdy. Zaś to czym jesteśmy współcześnie otoczeni to brutalne wtłaczanie społeczności łacińskiej w całkowicie obce struktury cywilizacji kolektywnej jaką jest bizantynizm. Charakteryzuje się on biurokracją i formalizmem prawnym – rzeczywistość bardzo dobrze znana współczesnym. Cywilizacja bizantyńska powstała ze zderzenia cywilizacji rzymskiej z Orientem. Konsekwencją odejścia od prawdy zawartej w normie personalistycznej jest powstania tzw. „państwa prawa” – konstrukcja myślowa powstała w okresie Oświecenia. Państwo prawa nie musi liczyć się z etyką wynikającą z prawa naturalnego, ogranicza się ono do badania zgodności prawa z ustawami i rozporządzeniami. Prowadzi to nie tylko do absurdalnych rozwiązań prawnych ale może być podłożem praw zbrodniczych. Takich na przykład jak słynne ustawy norymberskie z 15 września 1935 roku. Inaczej nazywane także ustawami rasowymi, odbierały one Żydom prawa przynależne ludziom (ustawy te szczegółowo określały pojęcie Żyda i zobowiązywały władze państwowe do rygorystycznego stosowania przepisów). Człowiekowi wychowanemu w cywilizacji łacińskiej trudno jest zgodzić się z tworzeniem prawa nie mającego swojego zakorzenienia w prawie naturalnym. To z prawa naturalnego wynikają wszystkie stanowione prawa ludzkie. Dlatego nie wystarczy łacinnikowi powiedzieć, że takie jest prawo, musi on zobaczyć że to prawo ma swoje zakorzenienie w prawdzie zawartej w prawie naturalnym. Nie może istnieć prawo poza prawdą. Jeżeli stanowione ono jest na podstawie ideologii i tylko ludzkiej kalkulacji, staje się bezprawiem, którego szczytem jest jurydyzacja każdego aspektu życia człowieka (summum ius summa iniura – pełnia prawa jest szczytem bezprawia). To w prawdzie zawarte jest całe prawo i człowiek odkrywając prawdę odkrywa jednocześnie jej znaczenie jurydyczne. Tym samym prawda staje się elementem wyzwalającym człowieka z niewolniczego lęku przed prawem, odnajduje on bowiem w prawdzie bytów prawo nie stanowione lecz naturalne, wpisane także w niego i z nim tożsame. Czy nie jest tak, że każdy ma prawo do życia, wolności i własności, trzech najbardziej podstawowych praw ludzkich? To przecież prawa ustanawiane przez człowieka albo chronią albo znoszą te najbardziej podstawowe z praw. To człowiek swoimi ustawami decyduje o tym czy prawo naturalne zostanie uszanowane czy nie. Jeżeli jednak wystąpi przeciwko prawdzie, stanie się niewolnikiem tworzonych zarządzeń i żeby ocalić swoją rację bytu tworzył będzie wciąż nowe przepisy, których jedynym celem będzie uzasadnienie istnienie wcześniejszych rozporządzeń. Dlatego nie ma znaczenia jakie mamy poglądy, wyobrażenia czy przekonania, liczy się tylko prawda, która na poziomie najbardziej podstawowym ukryta jest w prawie naturalnym. Prawo naturalne, to które zawiera się w prawdzie każdego bytu nie jest zależne od sądu, intencji, poglądów czy ideologii ludzkich. Jest ono niezmienne i jedno dla wszystkich. Wobec niego każdy jest równy. Otwiera ono przed człowiekiem przestrzeń Absolutu całkowicie go przekraczającego, a jednocześnie pociągającego. To dlatego prawda pozwala człowiekowi wyzwolić się z lęku i niepokoju. Staje się ona energią wciąż i nieskończenie poszerzającą obszary ludzkiej wolności. Nie wolności do robienia czegokolwiek ale wolności od lęku, uprzedzeń, obaw. Wolności wyzwalającej z ciasnego gorsetu pseudolojalności ludzi związanych strachem lub złą wolą. Odkrycie i przyjęcie prawdy Absolutu sprawia, że gorset fałszywej lojalności pęka, człowiek przestaje się bać represyjności ludzkich ustaw, staje się prawdziwie wolny. Jest to ten rodzaj wolności, która nie umiera ani w spotkaniu z przełożonym, ani w więzieniu, ani w kopalni ani w łagrze, czy jakiejkolwiek opresji.

Problem z odkrywaniem prawdy nie jest podnoszeniem kwestii akademickich. W naukach przyrodniczych, gdzie wszystko jest mierzalne istnieje zaledwie (czasami aż) problem odpowiednich narzędzi, które pozwolą odkryć to co jeszcze nie odkryte i zmierzyć to co nie zmierzone. Prawdziwe pole do popisu człowiek ma tak naprawdę w obszarze jakim zajmują się nauki humanistyczne. Tutaj gdzie ujawniają się ludzkie namiętności, pożądania i pragnienie dominacji toczy się tak naprawdę walka o człowieczeństwo. Nie jest bez znaczenia to czy pozwalamy sobie na taryfę ulgową i mówimy: dziś nie szukam prawdy. To tak samo jakbyśmy powiedzieli dziś nie chcę dobra. Jest wymaganiem na wskroś etycznym i sprawdzianem moralności to czy do prawdy chcę czy nie chcę dotrzeć. To czy ją przyjmuję czy zakłamuję. Jeżeli prawda jest czymś dobrym dla człowieka i wiąże się z jego etyką i moralnością, to brak prawdy, lub jej odrzucenie czym jest... ? „Ściągamy na siebie zło poprzez zaniedbywanie dobra. To prawo pozostaje niezmienne.”

 

Kazimierz Adamaszek


BIBLIOGRAFIA:

1. Kossecki J., Zderzenie cywilizacji, http://kotwicki.blogspot.com/2012/03/jozef-kossecki-zderzenie-cywilizacji.html, [dostęp 15.12.2012]

2. Koneczny F., O ład w historii, Wydawnictwo Antyk Marcin Dybowski, brw